Federacja Stowarzyszeń Służb Mundurowych RP

 


 

Cmentarne histerie Tomasza Siemoniaka – pośmiertna lustracja

Uprzednio w połowie czerwca br., jako członek Federacji Stowarzyszeń Służb Mundurowych Rzeczypospolitej Polskiej, wzburzony perfidnymi atakami partii, stronnictw i skrajnie prawicowej „IV władzy”, jaką bezsprzecznie są mass media, popełniłem z inicjatywy Zarządu Federacji, artykuł odnoszący się do znanego mi osobiście gen. armii Wojciecha Jaruzelskiego; jego życia, kariery zawodowej, polityczno – społecznej, śmierci oraz żenującego „ceremoniału pogrzebowego”, jaki przygotowały dla Niego władze państwowe i wojskowe.
Otóż nie ucichły jeszcze odgłosy dotyczące ceremonii pogrzebowej i pochówku gen. armii Wojciecha Jaruzelskiego, a już ukazały się w połowie października br. w skrajnie prawicowych mediach, newsy związane ze śmiercią, uroczystościami pogrzebowymi wraz z przyznaną im asystą wojskową dla płk. Wacława Krzyżanowskiego z Koszalina oraz spazmatyczna reakcja z tym związana, pupilka Donalda Tuska i Pana Prezydenta Tomasza Siemoniaka.
Żegnano żołnierza z okresu przełomu politycznego „okresu błędów i wypaczeń”. Żegnano żołnierza symbolizującego trudne a czasem tragiczne czasy powojenne, który służył Polsce takiej, jaka wówczas była. Podziały w polskim społeczeństwie zamiast się zmniejszać, w wielu przypadkach rosną.
Medialna burza rozpoczęła się w momencie, kiedy skrajnie prawicowe media: „Nasz Dziennik”, „wSieci” itp. powzięły wiadomość, że zmarłemu w dniu 10 października 2014 roku polskiemu prawnikowi, prokuratorowi i pułkownikowi Ludowego Wojska Polskiego, weteranowi II wojny światowej, Sybirakowi i uczestnikowi bitwy pod Lenino, na wniosek pozarządowej organizacji weteranów – Związku Żołnierzy Wojska Polskiego, została przyznana w trakcie pogrzebu asysta honorowa, decyzją Komendanta Garnizonu Koszalin, dowódcy 8 Koszalińskiego Pułku Przeciwlotniczego płk. dypl. Zbigniewa Zalewskiego. 
Sprawę podchwyciły media i zarzuciły zmarłemu, iż tenże będąc skierowany rozkazem wojskowym ukończył w Łodzi szkołę oficerów bezpieczeństwa, a następnie pracując od stycznia 1946 roku do maja 1950 roku, jako oficer śledczy Wojskowej Prokuratury Rejonowej w Gdańsku oraz prokurator, oskarżał także w procesach politycznych, m.in. w sprawie Danuty Śledzikówny, ps. „Inka” oraz Feliksa Stelmanowicza ps. „Zagończyk”.
Godzi się podnieść, nie ekskulpując działalności zmarłego, iż był on jedynie oskarżycielem a nie członkiem składu sądzącego, który wydał kontrowersyjne i oburzające orzeczenia.
W stosunku do zmarłego po 1989 roku Instytut Pamięci Narodowej wystąpił do sądu z oskarżeniem o udział w tzw. zbrodniach komunistycznych, inaczej zwanymi zbrodniami sądowymi. Jednakże sąd wolnej Polski w Poznaniu zarówno w I i II instancji uniewinnił płk Wacława Krzyżanowskiego, nie mogąc jednoznacznie ustalić, jaka rolę odegrał zmarły w obu procesach.
Jako czynnemu prawnikowi takie postępowanie sądów staje się w pełni zrozumiałe, niezależnie od presji społecznej i medialnej, albowiem mając na uwadze łacińską zasadę prawną „in dubio pro reo” (art. 5 § 2 kpk) zgodnie, z którą wątpliwości nie dających się rozstrzygnąć przez sądy, nie można tłumaczyć na niekorzyść oskarżonego.
Historia zapewne jeszcze długo będzie oceniać podejmowane przez zmarłego czyny. Jest jednak różnica pomiędzy oceną a sądem. Sąd powszechny w obu instancjach uniewinnił pułkownika, a sąd boży w chwili śmierci należy do Boga, wszak on najlepiej zna ludzkie serca i czyny. Jak mawiali starożytni Grecy i Rzymianie:…„De mortus aut bene, aut nihil”… (o zmarłym należy mówić dobrze, albo wcale).
Ludzie dobrzy czy też źli, w mundurze czy bez, mają prawo do godnego i adekwatnego do szarży pochówku, a czas ten nie powinien być czasem jakichkolwiek sądów, rozliczeń, polityki, słuszności czy też zemsty na tych, którzy podjęli , zdaniem mass mediów, służbę w różnych okresach dziejowych Polski.
Szczególnie podłe i niezgodne z ustawą o ochronie danych osobowych zarówno dotyczących żyjących, jak i zmarłych, było podanie przez niektóre media dotychczasowego dokładnego miejsca zamieszkania zmarłego oraz wykaz schorzeń, na które 95. letni żołnierz chorował. Podanie miejsca zamieszkania zmarłego potencjalnie narazić może jego rodzinę na nieprzewidziane akty szykan i presji ze strony skrajnych działaczy Ruchu Narodowego.
Medialna burza dotarła do ministra Tomasza Siemoniaka, który pod presją mediów musiał „dać na pożarcie głowy” swoich podwładnych.
Nieszczęśnikami w tej rozgrywce stali się: Komendant Garnizonu Koszalin a zarazem Dowódca 8 Koszalińskiego Pułku Przeciwlotniczego płk dypl. Zbigniew Zalewski oraz Komendant tego garnizonu – oficer prasowy pułku kpt. Zbigniew Izraelski, którzy zostali odwołani z zajmowanych stanowisk w trybie natychmiastowym i przekazani do rezerwy kadrowej MON. 
Zdaniem posła PIS-u Bartosza Kownackiego, który ponad rok wcześniej skierował do MON interpelację poselską na temat uregulowania zasad ceremoniału wojskowego, negatywne konsekwencje w tej sprawie winien ponieść Tomasz Siemoniak a nie już odwołani żołnierze. Minister Siemoniak nie zachował się jednak jak człowiek honoru.
Także Ryszard Nowak przewodniczący Stowarzyszenia Obrony przed Sektami i Przemocą stwierdził, że decyzja ministra Siemoniaka o odwołaniu dowódcy i komendanta garnizonu w Koszalinie była zbyt pochopna.
Jeżeli minister postanowił „uciąć głowę” zmarłemu żołnierzowi, to powinien to uczynić estetycznie, honorowo i w warunkach higienicznych. Te jednak warunki w tym przypadku nie zostały spełnione.
Dotychczas, do 30 września 2014 roku obowiązywał wprowadzony decyzją nr 411/MON Ministra Obrony Narodowej z dnia 09 grudnia 2009 roku w sprawie wprowadzenia do użytku służbowego „Ceremoniału Wojskowego Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej”. Decyzja ta weszła w życie z dniem 01 stycznia 2010 roku.
Ministerstwo Obrony Narodowej, poprzez „tubę” ministra płk. Jacka Sońtę rzecznika prasowego tego resortu, broni się przed medialnymi zarzutami, że 30 września tego roku Tomasz Siemoniak zatwierdził nowy ceremoniał wojskowy. Jest w nim zapis, który głosi o możliwości opiniowania przez osobę podejmującą decyzję np. o asyście wojskowej w różnych instytucjach, jak IPN, środowiskach kombatanckich czy innych urzędach, żeby wyeliminować przypadki niewłaściwego przydzielania asysty wojskowej. Należy tu zaznaczyć, że możliwość to czynność fakultatywna a nie obligatoryjna: może, ale nie musi.
Jednocześnie rzecznik zapewnia dziennikarza „Naszego Dziennika”, że …„gdyby wniosek o przydzieleniu asysty wojskowej zmarłemu płk. Wacławowi Krzyżanowskiemu wpłynął do MON, absolutnie nie byłoby mowy o przyznaniu asysty honorowej na tym pogrzebie”...Niestety nie zna jednocześnie dokładnego zapisu tej decyzji, w której brak jest obowiązku, czy też zalecenia, aby w tych sprawach zwracać się o przyzwolenie do MON.
Tak jak to powyżej zaznaczył rzecznik prasowy MON – płk. Jacek Sońta, w końcu września br. światło dzienne ujrzał dokument w postaci decyzji MON nr 389 z dnia 24 września br. w sprawie dysponowania miejscami grzebalnymi przydzielonymi na cmentarzach m. st. Warszawy.
Z treści tej decyzji wynika, że gestor miejsc grzebalnych – Dowódca Garnizonu Warszawa może: …„udzielić zgody na wykorzystanie miejsca grzebalnego na: Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie w celu pochowania osoby zmarłej, odznaczonej Orderem Orła Białego, Orderem Wojennym Virtuti Militari, Orderem Odrodzenia Polski I lub II klasy lub Orderem Krzyża Wojskowego przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej lub mianowanej przez niego na stopień generalski (admiralski) lub w szczególnych przypadkach współmałżonka”…
Ażeby poznać historię tej bulwersującej środowiska wojskowe decyzji, należy cofnąć się w czasie – do końca lutego br., kiedy to ukazał się komunikat, że Minister Obrony Narodowej „chce zainicjować debatę na temat tego, kto może być pochowany na najbardziej znanym wojskowym cmentarzu w Polsce”, czyli na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach. Ciekaw jestem czy w owej debacie brały udział organizacje kombatanckie i jakie, Związek Żołnierzy Wojska Polskiego oraz Klub Generałów a nadto czy podpisały się te dwa ostanie podmioty pod powziętymi ustaleniami?, w co osobiście wątpię.
Radca koordynator w MON Krzysztof Sikora zapowiedział, że debata toczyć się miała z udziałem organizacji kombatanckich oraz nie wiadomo, dlaczego… Instytutu Pamięci Narodowej.
Nader cynicznie brzmiało w przywołanym komunikacie zdanie, iż „Tomasz Siemoniak chce też zapobiec sytuacji, że o pochówku na Wojskowych Powązkach będą decydowały względy polityczne”.
Bezsprzecznym było, iż udział w debacie Instytutu Pamięci Narodowej wykluczał apolityczność prowadzonej dyskusji i jej finalnych ustaleń.
Tym samym, omawianą decyzją, szef MON zdecydował: …„na Powązkach Wojskowych nie będą już chowani ludzie PRL. (…) Generałowie z PRL nie będą już chowani w tej części Powązek Wojskowych, którą zarządza wojsko, tylko m.in. na Cmentarzu Północnym lub Południowym. 
…„Zależało nam na tym, by miejscem na Powązkach Wojskowych były honorowane osoby, które służyły Polsce” stwierdził rzecznik prasowy MON płk. Jacek Sońta.
Takie zapisy przywołanej decyzji bezsprzecznie sprzyjają rozerwaniu więzi między poszczególnymi pokoleniami żołnierzy i innych osób spośród pozostałych służb mundurowych ze stopniami generalskimi i odznaczeniami wręczonymi przez „niewłaściwą” osobę, służy także podziałowi na zmarłych „gorszych” i „lepszych”. Służy przede wszystkim podziałowi Polaków i dezintegracji środowisk służb mundurowych.
Przed rokiem 1989, sam doznawałem różnych upokorzeń, będąc w służbach mundurowych, kiedy to usilnie próbowano mnie „skłonić” do ujawnienia, z racji posiadanego nazwiska, moje koligacje z gen. broni Janem Mazurkiewiczem ps.„Radosław”, byłym Dowódcą Zgrupowania „Radosław”, skazanym 16 listopada 1953 r. na karę dożywotniego więzienia, który po 7 latach pobytu w zakładzie penitencjarnym Mokotów I (którym to po latach kierowałem) został zwolniony w 1956 roku, a w 1957 zrehabilitowany. Nawet na pogrzeb, który odbył się w dniu 04 maja 1988 roku nie udzielono mi dnia wolnego i nie zezwolono na uczestnictwo. Ciekaw jestem, czy gdyby jeszcze żył to Dowódca Garnizonu Warszawa lub szef MON pozwoliłby na pochowanie go w kwaterze 24A Cmentarza Wojskowego na Powązkach, wszakże szlify generalskie wręczone miał w dniu 11 listopada 1980 r. przez Przewodniczącego Rady Państwa Henryka Jabłońskiego (także generała)?
Ten kontrowersyjny zabieg prawny zawarty w opisywanej decyzji szefa MON wyeliminował z pochówku na cmentarzu powązkowskim wielką rzeszę starszych wiekiem żołnierzy w różnych stopniach, odznaczonych wieloma orderami i nie rzadko bojowymi za bohaterskie czyny.
Panie ministrze Siemoniak, komu lub czemu ma to wszystko służyć?
W ocenie wielu żołnierzy i nie tylko, omawiana decyzja nr 389 jest nad wyraz ordynarnym politycznym odwetem, wziętym nawet po śmierci.
Zastanawiam się tylko, dlaczego, przywołane organizacje wojskowe, w tym Związek Żołnierzy Wojska Polskiego czy też Klub Generałów, milczą i nie protestują, a jeżeli będą czynić tak nadal to sparaliżuje to ich żołnierskie oczekiwania?
Decyzję szefa MON w sprawie pochówków na Wojskowych Powązkach krytykuje także i lewica i prawica. Negatywnie wypowiadał się także w tej kwestii Janusz Palikot. Od tego są sądy, żeby uznawać kogoś za niegodnego pochowania na danym cmentarzu z asysta wojskową.
To nie jest prywatny cmentarz ministra Siemoniaka, który będzie decydował, kogo można pochować a kogo nie. Procedury w tym względzie muszą być jasne, przejrzyste i wdrożone – z tego okresu PRL możemy pochować, a z tego nie możemy.
Cieszą mnie wszelkie odruchy sprzeciwu związane z decyzją Tomasza Siemoniaka w sprawie pochówku żołnierzy Wojska Polskiego na nekropolii warszawskiej – Cmentarza Wojskowego. Minister, sądzę jest w stanie obawy i zalęknięcia przed krytycznymi artykułami na jego temat ze strony m.in. skrajnej prawicowych i lewicowych publikatorów. 
Zapis o prawach generałów, mianowanych przez prezydenta, to tylko pierwszy krok. Po wojnie na pomniki przyszła kolej na wojnę o trumny, a w oddali na wykopki. Przy znanym zacięciu do grzebania w mogiłach i nie dawania zmarłym szans na święty spokój po śmierci, nie zdziwię się, jeśli zacznie się masowe przewożenie szczątków z jednego cmentarza na drugi. Niestety. Minister z Wałbrzycha, czyli z kresowiackiej rodziny przesiedleńców, nie dorasta do tradycji tolerancji i szanowania pamięci wszystkich Polaków, walczących o Polskę w warunkach, w jakich im przyszło żyć. Może czuje się zagrożony w manifestowaniu swego patriotyzmu, vide przemówienie w Niemczech. Znamienne, że w Odrodzonej Polsce po 1918 roku żołnierze z różnych formacji zaborczych, którzy zyskali nareszcie szansę służenia w Wojsku Polskim potrafili szanować się nawzajem, a w obecnej, quasi demokracji podsyca się nienawiść i prowadzi selekcję Polaków. W Polsce przedwojennej, warto zajrzeć do Małego Rocznika Statystycznego z 1939 r. s. 294, aby zobaczyć i porównać ówczesne pojęcie weterana. Zasiłki przyznawano uczestnikom i rodzinom uczestników powstań narodowych, byłym skazańcom politycznym i uczestnikom walk o niepodległość. Dziś rękę wyciąga byle ukarany przez kolegium, a skandaliczna decyzja przyznania statusu kombatanta za ukrywającego się w brzuszku mamy przyszłego ministra kombatantów przeszła bez echa. I to nawet w warunkach późniejszych rządów lewicy. Dziś widzimy skutki.
Jest to jednak część polityki zaniechania walki o sumienie narodu i pamięć historyczną. Pozostawanie w domu i bierność nie zapewni komfortu psychicznego. Ilu ze sprawnych intelektualnie i fizycznie chodzi na imprezy patriotyczne do Muzeum Niepodległości, na składanie kwiatów upamiętniających zbrojne czyny z II wojny światowej, spotkania i konferencje? Narzekania niczego nie zmienią. Trzeba działać póki czas.
Kilka dni temu, w dniu Wszystkich Świętych odwiedziłem Cmentarz Wojskowy na Powązkach, gdzie m.in. leżą pochowani moi bliscy. Jak zawsze zwiedzam także groby tych, co niedawno odeszli. Przy okazji nie sposób było nie sięgnąć pamięcią do ostatnio podpisanej przez szefa MON kontrowersyjnej decyzji mocą, której na tym cmentarzu nie będzie mogła już być pochowana osoba, która szlify generalskie i ordery otrzymała od Przewodniczącego Rady Państwa, a nie od Prezydenta RP. Jak ustanowiony akt prawny, niebędący ustawą zwykłą czy też konstytucyjną, nawet nie rozporządzeniem, lecz decyzją speca od mediów, który przez przypadek (wystarczą dwa lata pracy na stanowisku dyrektora Biura Prasy i Informacji w MON) ostał się ministrem obrony narodowej, a ostatnio nawet wicepremierem, może normować tak ważkie sprawy żołnierskie? Przechadzając się m.in. przed grobami wielce zasłużonych Polaków, luminarzy kultury i sztuki, a jednocześnie posiadających stopnie generalskie, zastanawiałem się czy dobrze, czy też nie, że ostatnią zasłużoną, należną i godną posługę pochówku zdążono im oddać, zanim o miejscu ich pochówku zdecydowałby jakiś młodzian, który niewiele w życiu jeszcze zdziałał, ale się starać niektórym przypodobać. 
Panie Ministrze!
Wyrażam głębokie przekonanie, że zamiast dzielić żołnierzy na tych „dobrych” i tych „złych” winien Pan zająć się wszechstronnie i gorliwie działalnością swojego „militarnego gospodarstwa”, nie dopuszczając do sytuacji, aby funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Służby Kontrwywiadu Wojskowego więcej nie musieli wyprowadzać z Departamentu Wychowania i Promocji Obronności skutego kajdankami oficera, tak jak dokonano to wobec ppłk. Zbigniewa J, podejrzanego o szpiegostwo i przekazywanie Rosjanom m.in. informacji dotyczących postępowań dyscyplinarnych prowadzonych wobec żołnierzy Wojska Polskiego.
Gdy z tą sytuacją już się Pan upora proponuję zająć się następną sprawą, a mianowicie sprzedażą przez Agencję Mienia Wojskowego 153. rakiet przeciwlotniczych typu „Strzała-2M” oraz 78 mechanizmów startowych, prywatnej firmie zagranicznej.
Godna wyjaśnienia będzie jeszcze jedna sprawa dotycząca ciekawego, acz nie wiem czy niezbędnego zakupu przez inspektora wsparcia sił zbrojnych oddziału w Toruniu dwóch luksusowych limuzyn dla najważniejszych dowódców Wojska Polskiego (być może i dla Pana). Z wojskowej skromności pragnę podnieść i podzielić się z Panem zdziwieniem, iż jest jeszcze ponad 100. generałów „tych lepszych”, którzy też by chcieli jeździć takimi autkami.
Konkludując powyższe fakty, będące egzemplifikacją upadających norm i zasad związanych z poszanowaniem praw drugiego człowieka w ogólności i poszanowaniem polskiego munduru, wyrażam głęboką dezaprobatę dla tego rodzaju pożałowania godnego ministerialnego postępowania.
Parafrazując słynny już apel byłego Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, kierowany do Ludwika Dorna: …„Ludwiku Dorn i ty psie Sabo, nie idźcie tą drogą”…, ja zwracam się do Pana: …„Tomaszu Siemoniak nie idź tą drogą - z psem lub bez niego”.

Andrzej Mieczysław MAZURKIEWICZ

mjr Służby Więziennej, kpt. Wojska Polskiego

Członek KZEiR SW oraz FSSM RP

 


 W odpowiedzi na wywołany temat dotyczący gen. armii Wojciecha Jaruzelskiego, który był tematem posiedzenia Zarządu Federacji zobowiązującym Prezydium ZF do zajęcia tzw. „Stanowiska”, mającego dać wyraz perfidnym atakom środowisk partii, stronnictw i mediów prawicowych i skrajnie prawicowych na osoby związane, z racji wieku i zajmowanych uprzednio stanowisk oraz egzystujące w Polsce Ludowej, mimo, iż nie jestem związany bezpośrednio z tą Federacją, pozwolę sobie na przedstawienie swojego i moich kolegów stanowiska w niniejszej sprawie. 

Jako Prezes Koła Oficerów Rezerwy Wojska Polskiego w Dzielnicy Warszawa – Żoliborz, miałem niewątpliwą przyjemność dość częstego kontaktu z Panem generałem broni Wojciechem Jaruzelskim. Był to człowiek o niespotykanie wysokiej kulturze osobistej, wspaniały słuchacz, gawędziarz, niepozbawiony dowcipu i celnej riposty, gdy sytuacja tego wymagała.

Generał Jaruzelski był rzadkością i jako człowiek, i jako polityk. Przenikliwością obezwładniał rozmówców. Okazywał lojalność wobec lojalnych ze szkodą własną. Gdy stykał się osobiście z wrogami politycznymi, to ich uwodził. Otoczenie swoje zaskakiwał luzem, poczuciem humoru i żądzą plotek. Był niespodzianką dla wszystkich, którzy stykali się z Nim osobiście, a pamiętali, jako sztywniaka z plenów PZPR, defilad, przemówień – jednym słowem z telewizora. Mniemał, bowiem, że nosiciel godności powinien przypominać drzewiec od sztandaru.

Miał wady: mówił zbyt rozwlekle, słuchał innych nazbyt potulnie i za długo, podejmował decyzje dopiero, gdy dojrzały, z opóźnieniem. Brakowało Mu nowoczesnego wykształcenia i współczesnych lektur. Nie rozumiał socjotechniki ani mechanizmów władzy. Mniemał, że nakazać coś równa się sprawić. Zadziwiały go nieraz podstawowe wiadomości o świecie, zatem imponowali mu besserwisserzy. Jaruzelski ulepiony był z dobrej przestarzałej gliny. Już komunista, a wciąż polski szlachcic z wadami obu gatunków.

Powiem ostrożnie, że Jaruzelskiego uważam za jednego z największych polskich polityków, ale naprawdę On przerastał wszystkich: Stanisława Augusta, Wielopolskiego, Piłsudskiego. Owszem, Marszałek odparł bolszewików, a Generał się o nich oparł. Obaj dla kraju zrobili, co w ich mocy było. Jednakże mając władzę, Piłsudski ewoluował od demokraty do autokraty. Polityczna droga Generała Jaruzelskiego biegła przeciwstawnie.

Nacjonalistyczna prawica, alias zaplute karły reakcji, potomkowie fanatyka Niewiadomskiego twierdzą, że Jaruzelski był zbrodniarzem, bo wprowadził stan wojenny. Sam Generał nazywał go mniejszym złem. Nie zgadzam się ze skromnością skrytą za tą samooceną. Co miał zrobić przywódca państwa u progu zimy 1981 r.? Nic nie robić, a czekać, co się zdarzy? Miał przeciw sobie 9 milionów zrewoltowanych solidaruchów zbuntowanych przeciw PRL, ale także przeciwko im przewodzącym umiarkowanym politykom. Miał pół miliona uzbrojonych zwolenników lub beneficjantów PRL, licząc wojsko i inne formacje zbrojne, milicję, SB, których świerzbiły palce. Miał wojska radzieckie wewnątrz Polski i wokół wszystkich jej granic. Miał na karku doktrynę Breżniewa mówiącą, że z radzieckiego obozu nie ma drzwi z napisem „wyjście”. Nie mógł oddać władzy, bo był do niej wszechstronnie przykuty. Czyż powinien był czekać, kto pierwszy zacznie strzelać, a kto rżnąć?

Na ówczesną Polskę patrzeć należy przez pryzmat Ukrainy, Bałkanów, Bliskiego Wschodu. A też marzeń Europy Zachodniej i USA z lat 80. o tym, żeby „komunizm” dogorywał spokojnie. Natomiast o dramacie w kopalni Wujek niechaj idioci opowiedzą np. w Iraku albo Syrii. Tam na pewno docenią jego wielki wymiar.

Drugim z kolei czynem świadczącym o politycznej wielkości Wojciecha Jaruzelskiego była próba wprowadzenia kapitalizmu do socjalizmu, czyli reformy Wilczka–Rakowskiego. W istocie stanowiły one już zmianę ustroju bez usuwania jego politycznych dekoracji. Te jednakże spóźnione i niekonsekwentne próby grzebania realnego socjalizmu przez jego własny kondukt pogrzebowy miały w konsekwencji doniosłe znaczenie. Przy Okrągłym Stole usiadły strony nieodległe już od siebie pod względem celów, rozumiejące wzajemnie swój język. Porozumienie to stanowiło nie tylko dziejową konieczność. Przy wszystkich sporach ono już dojrzało pod względem politycznym i programowym. A z czerwonej strony nie natrafiło na ideologiczne opory. Generał Jaruzelski z opóźnieniem, ale wciąż w porę wyciągnął wnioski z historycznej przegranej realnego socjalizmu.

Wreszcie Jaruzelski przyjął prezydenturę RP/PRL, a to, jak ją sprawował, świadczy o niezwykłym kalibrze tego męża stanu. Żaden inny przywódca w XX wieku tak się nie zachował: mając dużą konstytucyjną władzę, nie korzystał z niej. Stał się doradcą i notariuszem premiera Mazowieckiego. Chronił i aprobował tworzenie zachodniego modelu demokracji oraz kapitalizmu. Nie miał i mieć nie mógł w tym żadnej rachuby własnej. Na urzędzie spokojnie cierpiał upokorzenia. Odszedł dobrowolnie i cicho, z chwilą, gdy przestał być nowej władzy potrzebny, jako parasol ochronny. Jakiż inny polityk rezygnował ze wszelkich ambicji i uznawał swoją zbędność?

Przez następcę pożegnany został po chamsku. Tak i teraz jest żegnany przez niedorżniętą watahę, mówiąc słowami Sikorskiego. Nad komuchem, który już dawno temu zrobił swoje i odszedł, nie pochylą się współczesne sztandary. Dla Komorowskiego i Tuska śmierć Jaruzelskiego to ani radość, ani żal, tylko kłopot, przez który trzeba się prześlizgnąć bez nadmiernych strat wizerunkowych. Wielki jest żal tylko tych, którzy Go znali i wspomagali. Płakać powinna Polska, ale jest za głupia na to, żeby włożyć żałobę.

Byłem obecny na pogrzebie Generała zarówno w Katedrze Polowej WP, jak i na pogrzebie na Cmentarzu Powązkowskim, zwanym Wojskowym.

Nigdy nie dopuszczałem myśli, iż przywódcy Mojego Państwa, Mojej Ojczyzny potrafią się tak nikczemnie i małostkowo zachować wobec śmierci człowieka, który jako żołnierz przeszedł cały szlak bojowy w czasie II wojny światowej, był więźniem sowieckich łagrów, a przede wszystkim był… Prezydentem Polski.

Zaiste, nic mi nie jest wiadomo, ażeby zmieniły się jakiekolwiek procedury związane z ceremoniałem pogrzebowym przysługującym w naszym kraju głowom państwa, w tym przede wszystkim Prezydentom Kraju.

Z nieznanych mi przyczyn, lecz domniemywanych, pozbawiono tego człowieka – Prezydenta RP możliwości pochowania w Alei Zasłużonych Cmentarza Wojskowego na Powązkach, odmówiono ogłoszenia żałoby narodowej, odmówiono przewiezienia na lawecie ulicami Warszawy urny z prochami Generała i odebrano, bądź przemilczano „przez zapomnienie” wdrożenia wielu procedur, które przysługiwały tej ceremonii.

Jednakże tak niedawno odbywał się podobny, a jakże inny ceremoniał pogrzebowy Polskiego Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, swojego czasu mojego sąsiada z żoliborskiego podwórka i kolegi z jednego roku studiów prawniczych Uniwersytetu Warszawskiego. Dwóch Prezydentów, a każdy z nich inaczej traktowany, czy to nie cynizm i brak kultury osobistej i narodowej? Czy tak powinny postępować najwyższe władze polityczne i rządowe? Kto dopuścił do ekscesów w trakcie pogrzebu, zarówno w okolicy Katedry Polowej WP, jak i na cmentarzu?

Z wyrazami szacunku

mjr SW Andrzej Mieczysław Mazurkiewicz

kpt. rezerwy Wojska Polskiego 

 

 


 


 WIEM O CZYM MÓWIMY

Rozmowa ze Zdzisławem Czarneckim, prezydentem Federacji Stowarzyszeń Służb Mundurowych Rzeczpospolitej Polskiej.

 

Panie Prezydencie, co legło u podstaw powstania FSSM RP, istnieją przecież organizacje reprezentujące emerytów i rencistów służb mundurowych, choćby takie jak: Krajowy Związek Emerytów i Rencistów Służby Więziennej, Stowarzyszenie Emerytów i Rencistów Policyjnych, Związek Żołnierzy Wojska Polskiego, Związek Emerytów i Rencistów Pożarnictwa oraz wiele innych ?

Organizacje emeryckie w służbach mundurowych posiadają wieloletnią tradycję zapoczątkowaną w okresie dwudziestolecia międzywojennego, gdzie brały aktywny udział w życiu społeczno-politycznym. Swoją działalność kierowały na: podnoszenie świadomości obywatelskiej, sprawności fizycznej młodzieży oraz umacnianie polskości w szerokich masach społeczeństwa. W okresie Polski Ludowej działalność organizacji skupiających emerytów mundurowych ukierunkowana była na sprawy socjalne: organizacja wypoczynku, podnoszenie sprawności fizycznej, spotkania środowiskowe. Specyfika służby (działanie na rozkaz) oraz realizowanie przyjętych przez Państwo zobowiązań wobec „środowiska mundurowego” ugruntowały na wiele lat propaństwową postawę emerytów mundurowych, wyrażającą się zaufaniem do Państwa i praw przez nie stanowionych. Sytuacja zmieniła się po 1990 roku, gdy wraz ze zmianami społeczno-gospodarczymi władze III Rzeczypospolitej rozpoczęły demontaż systemu ubezpieczeń społecznych, w tym o zaopatrzeniu emerytalnym żołnierzy i funkcjonariuszy. Zmiany w ustawach o zaopatrzeniu emerytalnym żołnierzy i funkcjonariuszy (1993 r. i 1994 r) pokazały, że rozwiązania prawne nie są „wieczne”. To działania w kierunku likwidacji odrębnych rozwiązań emerytalnych dla służb mundurowych, spowodowały powstawanie i coraz sprawniejsze działanie organizacji pozarządowych w środowiskach żołnierskich i funkcjonariuszy. Należy podkreślić, że w okresie lat 90-tych wszystkie organizacje mundurowe działające w strukturach resortów „siłowych” pozostających w gestii Prezydenta RP otrzymywały znaczące wsparcie kierowników tych resortów. Jednakże „okres ochronny” dla służb mundurowych skończył się na początku XXI wieku, gdy politycy zaczęli traktować służbę żołnierzy i funkcjonariuszy jak pracę w innych strukturach administracji państwowej. Zdaliśmy sobie sprawę, że jest wiele elementów wspólnych dla środowisk mundurowych, wyróżniających nas z administracji państwowej (działanie na rozkaz, wykonywanie obowiązków z narażaniem życia i zdrowia, szczególne obowiązki), które dają prawo do żądania od Państwa szczególnego traktowania. Paradoksalnie to działanie polityków spowodowało, że zaczęliśmy się jednoczyć, co doprowadziło do utworzenia Federacji Stowarzyszeń Służb Mundurowych.

 

Prezydentem został Pan stosunkowo niedawno, z jakiej formacji mundurowej się Pan wywodzi?

Od 2002 roku jestem emerytem policyjnym. Przez 27 lat służyłem w Milicji Obywatelskiej a następnie w Policji. W służbie przeszedłem szereg stanowisk od milicjanta do dyrektora biura. Dlatego mogę powiedzieć, że problematyka policyjna jest mi dobrze znana, w szczególności bolączki szeregowego policjanta. Mogę dodać, że na przełomie lat 80- tych i 90-tych byłem jednym z organizatorów związków zawodowych w ówczesnej Komendzie Głównej Milicji Obywatelskiej.

 

Środowisko policyjne jest zatem Panu szczególnie bliskie. Nie traci Pan jednak z pola widzenia problemów innych służb – w tym Służby Więziennej.

Moje kontakty z innymi formacjami mundurowymi rozpoczęły się jeszcze w czasie pełnienia służby w KW MO Rzeszów, gdzie jako inspektor Wydziału Dochodzeniowo – Śledczego na roboczo utrzymywałem kontakty zawodowe oraz towarzyskie z: funkcjonariuszami Służby Więziennej (wielu podejrzanych z prowadzonych przeze mnie spraw było osadzonych czy to na Zamku w Rzeszowie, czy później w AŚ – Załęże), żołnierzami pełniącymi służbę w WSW (prowadziłem z nimi szereg wspólnych spraw kryminalnych), strażakami ze względu na fakt, że prowadziłem również postępowania przeciwko podpalaczom. Po przejściu w 1987 do Biura Dochodzeniowo-Śledczego KGMO kontynuowałem tę współpracę w Warszawie. Mogę powiedzieć, ze specyfika służby żołnierzy i funkcjonariuszy różnych służb mundurowych nie jest mi obca, dlatego dość łatwo nawiązuje kontakty. Jednym słowem - wiem o czym mówimy.

 

Władze Federacji, to przedstawiciele jednej – czy też może wielu struktur mundurowych?

W Zarządzie Federacji są przedstawiciele wszystkich organizacji zrzeszonych. Wiceprezydentami Federacji są przedstawiciele największych organizacji: Związku Żołnierzy Wojska Polskiego, Stowarzyszenia Emerytów i Rencistów Policyjnych, Krajowego Związku Emerytów i Rencistów Służby Więziennej oraz Związku Emerytów i Rencistów Pożarnictwa RP . Faktem jest, że w Prezydium Zarządu Federacji przewagę mają przedstawiciele SEiRP. Wynikło to z faktu, że przewidywany do objęcia funkcji Sekretarza Generalnego Pan płk Jan Kacprzak z ZŻWP przepadł w wyborach. Bardzo cenię jego doświadczenie i wiedzę. Z zadowoleniem przyjmuję jego dalsze wspieranie nas w różnych inicjatywach potrzebnych dla środowiska.

 

Jakie Stowarzyszenia są członkami FSSM RP?

Stowarzyszenie Emerytów i Rencistów Policyjnych, Związek Żołnierzy Wojska Polskiego, Związek Emerytów i Rencistów Pożarnictwa RP, Krajowy Związek Emerytów i Rencistów Służby Więziennej, Stowarzyszenie Generałów Policji RP, Związek Emerytów i Rencistów Straży Granicznej, Związek Byłych Funkcjonariuszy Służb Ochrony Państwa, Stowarzyszenie Komendantów Policji, Mundurowy Klub Motorowy RP, Stowarzyszenie im. Rodziny Nalazków, I Oddział Mazowiecki – Związku Polskich Spadochroniarzy, Stowarzyszenie Tradycji Ludowego Wojska Polskiego im. Gen. Zygmunta Berlinga jako członkowie zwyczajni oraz Desantowa Jednostka Ratowniczo-Gaśnicza z Ożarowic jako członek wspierający. Reprezentujemy około 50.000 osób zrzeszonych w organizacjach - członkach Federacji. Należy podkreślić, że jako Federacja współpracujemy z Klubem Generałów Wojska Polskiego, Fundacją Pomocy Wdowom i Sierotom Po Poległych Policjantach oraz Stowarzyszeniem Byłych Funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego. Jesteśmy otwarci do współpracy z każdą organizacją zrzeszającą mundurowych.

 

Jakie są statutowe cele FSSM RP, co wyznacza prawne ramy działania Federacji?

Zgodnie z § 8 Statutu celem Federacji jest wspieranie i koordynowanie działalności sfederowanych stowarzyszeń, inspirowanie członków Federacji do aktywnego udziału w procesie patriotycznego oddziaływania na społeczeństwo ukierunkowanego na popularyzowanie wiedzy i umiejętności na rzecz obronności, bezpieczeństwa państwa i porządku publicznego, koordynowanie działalności statutowej i programowej członków Federacji, reprezentowanie interesów członków stowarzyszeń wchodzących w skład Federacji wobec władz ustawodawczych i wykonawczych Rzeczypospolitej Polskiej, a w szczególności w zakresie uprawnień emerytalno-rentowych, opieki socjalnej i zdrowotnej, zachowania statusu społecznego przysługującego żołnierzom i funkcjonariuszom oraz reprezentowanie interesów członków Federacji w wielostronnych i dwustronnych kontaktach międzynarodowych. Federacja sama nie kreuje zadań do realizacji. Podejmowane przez nas działania stanowią wypadkową działań podejmowanych przez poszczególne organizacje – członków Federacji. Przykładem tutaj są działania koordynowane przez Federacje w obronie funduszu socjalnego. Zarząd Federacji zdefiniował problem. Przekazał do oceny zrzeszonym organizacjom, a następnie inspirował działania (interpelacje poselskie, zapytania do ministrów: obrony narodowej, spraw wewnętrznych i sprawiedliwości). Bacznie obserwujemy co dalej z tym pomysłem.

 

Jak ocenia Pan skuteczność podejmowanych inicjatyw?

Skuteczność podejmowanych przez nas działań jest większa niż skuteczność działań podejmowanych przez poszczególne organizacje – członków Federacji. Dobrym przykładem jest efekt działania Obywatelskiego Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej Służb Mundurowych w latach 2001 -2002. W wyniku złożonego przez nas projektu ustawy, Sejm przyjął 4 z 5 proponowanych zmian między innymi: przywrócono odrębny system emerytalny dla żołnierzy i funkcjonariuszy oraz uregulowano zatrudnienie emerytów mundurowych. Nie przywrócono natomiast waloryzacji płacowej. Nie wszystkie inicjatywy zakończyły się sukcesem. Przykładem jest tutaj brak zgody Dyrektora ZER MSW na wydawanie legitymacji dla współmałżonków oraz dzieci pobierających świadczenia po zmarłym żołnierzu lub funkcjonariuszu. Kilkuletnie starania nie powiodły się.

 

Czy działalność Federacji może liczyć na wsparcie czynnych zawodowo żołnierzy i funkcjonariuszy?

Organizacje emerytów i rencistów służb mundurowych bardzo ściśle współpracują ze związkami zawodowymi w tych służbach. Cześć z nich ma podpisane porozumienia o wzajemnej współpracy w których zobowiązują się wzajemnie wspierać w obronie swoich interesów. Dobrym przykładem był udział przedstawicieli Federacji w proteście przed Sejmem zorganizowanym przez Federację Związków Zawodowych Służb Mundurowych w obronie „ekwiwalentu za zwolnienia lekarskie” oraz funduszu socjalnego. Jako Federacja współpracujemy z Federacją Związków Zawodowych Służb Mundurowych. Będziemy dążyć do sformalizowania tej współpracy. Należy podkreślić, że w obrębie Federacji działają dwie organizacje grupujące byłych i będących w służbie funkcjonariuszy. Są to Stowarzyszenie Komendantów Policji oraz Stowarzyszenie Generałów Policji, do której należy nadinsp. Marek Działoszyński – Komendant Główny Policji. Współpracujemy również ze Związkiem Weteranów i Rezerwistów Wojska Polskiego. Z moich obserwacji wynika, że najlepszy klimat do porozumienia między byłymi a aktualnymi funkcjonariuszami jest w środowisku Służby Więziennej. Wyrazem tego jest bardzo pozytywny stosunek do emerytów Kierownictwa Służby Więziennej. Emeryci i renciści innych służb wręcz zazdroszczą Wam kontaktu partnerskiego jaki jest pomiędzy emerytami a Biurem Emerytalnym Służby Więziennej.

 

Struktura federacyjna FSSM RP, to konglomerat wielu doświadczeń instytucjonalnych. Czy w Pana ocenie stanowi to o sile, czy też słabości Zrzeszenia?

Tak naprawdę to my sami nie wiemy jaką siłę stanowimy. Lata służby wyrobiły w nas poczucie odpowiedzialności, zaufania do przełożonych, poszanowania prawa. Po zmianach ustrojowych nie należeliśmy do partii politycznych. W zdecydowanej większości byliśmy apolityczni. Tak nas ukształtowano. Nasze środowiska nie strajkowały. Teraz na emeryturze konsolidujemy się w obronie żywotnych naszych grupowych interesów. Uczymy się jak to robić. Osobiście jestem za apartyjnością organizacji środowisk mundurowych. Nie oznacza to jednak, że nie możemy działać politycznie. Wręcz przeciwnie powinniśmy jak najszerzej włączać się do działalności publicznej. Nic o nas bez nas. Wspierać te organizacje i tych polityków, którzy dają rękojmię obrony Naszych interesów. Szczególnie aktywnie powinniśmy włączyć się w struktury samorządowe. W wielu miejscowościach (zielone garnizony) nasze środowiska mają wszelkie przesłanki do tego, aby nasi przedstawiciele zostali wybrani na burmistrzów, wójtów czy radnych. Do tego potrzeba jednak zmiany mentalności większości naszego środowiska. Cieszę się, że aktualnie przeważającą w latach 90 postawę roszczeniową zastępuje postawa aktywności zawodowej, społecznikowskiej. Jest to wyraźny sygnał, ze środowiska mundurowe stają się aktywne.

 

Będąc prezydentem Federacji Stowarzyszeń Służb Mundurowych Rzeczpospolitej Polskiej, nie da się zapewne uniknąć planowania, choćby w wymiarze operacyjnym. Jakie są zatem prognozy dla FSSM RP na najbliższe pięć lat?

Jak powiedziałem na początku - działania Federacji są wypadkową oczekiwań organizacji – członków Federacji, dlatego planujemy na krótką metę. Aktualnie zdefiniowaliśmy kilka problemów, którym powinniśmy poświecić uwagę: ochrona godności żołnierza i funkcjonariusza, rewaloryzacja płacowa, możliwość awansu w stopniu na emeryturze dla funkcjonariuszy, godne traktowanie emerytów i rencistów w wyróżnianiu orderami i odznaczeniami (zgodnie z art. 1 ustawy o orderach i odznaczeniach), obrona funduszu socjalnego. W sferze organizacyjnej będziemy dążyć, aby w Federacji były reprezentowane wszystkie służby nie tylko objęte odrębnymi ustawami emerytalnymi np. celnicy. Ważnym zadaniem jest zabezpieczanie środków finansowych na działalność statutową. Niezależność finansowa od administracji rządowej pozwoli nam na bardziej zdecydowane działania „polityczne” oraz umożliwi szeroką działalność marketingową i informacyjną.

Rozmawiał Mieczysław Pietrzak

 

 INFORMACJA

DOTYCZĄCA POWOŁANIA KOMISJI DS. PROMOCJI FSSM RP

 

W dniu 29 maja 2014 r. Zarząd Federacji uchwałą nr 3/II/2014 powołał Komisję ds. Promocji Federacji Stowarzyszeń Służb Mundurowych RP, której kierownictwo powierzył Elżbiecie Cierlicy – dziennikarce, redaktor „Monitora Zamówień Publicznych”, a wcześniej, wieloletniej redaktor naczelnej „Gazety Policyjnej” .

Komisja ds. Promocji Federacji będzie pracować w składzie:

1.      Elżbieta Cierlica – przewodnicząca

2.      Michał Otrębski,

3.      Zdzisław Przeszłowski,

4.      Jan Kacprzak,

5.      Magdalena Kacprzak,

6.      Miłosz Biały,

7.      Janusz Dagow,

8.      Andrzej Grzelakowski,

9.      Piotr Majewski,

10.  Ewa Grzegorczyk,

11.  Joanna Szczepańska,

12.  Grzegorz Baciński,

13.  Zdzisław Bartula.

Do pracy w Komisji zapraszamy wszystkich chętnych z Naszego środowiska. Do pracy w Komisji sam zgłosił się Pan Wojciech Musialik. Oczekujemy na potwierdzonych kandydatów z ZEiR Pożarnictwa RP oraz KZEiR SW RP.

Celem działania Komisji ds. Promocji Federacji SSM RP jest wypracowanie założeń do sprawnego i optymalnego funkcjonowania komunikatorów Federacji w zakresie nagłośnienia jej działalności oraz pozyskania środków dla jej obsługi oraz na działalność statutową .

Zadaniem Kolegium redakcyjnego będzie wypracowanie prawnych i merytorycznych ram funkcjonowania periodyku który ma być dla nas, częściowo dla naszej organizacji.

Głównym naszym celem będzie:

-        działając jako wortal oddziaływać wewnątrz – do organizacji i na zewnątrz – do społeczności mundurowej,

-        zdefiniować informacje które chcemy przekazywać. Powinniśmy stać się opiniotwórczy dla problemów dotyczących służb mundurowych i środowisk mundurowych.

-        konsolidowanie informacji o działaniu organizacji funkcjonujących w składzie Federacji,

-        zainteresować reklamodawców.

Planujemy wprowadzenie działów:

1.      SPRAWY BEZPIECZEŃSTWA (przedstawianie spraw związanych z funkcjonowaniem organów i podmiotów gospodarczych związanych z zapewnieniem bezpieczeństwa Państwa i obywateli, np. firmy ochrony osób i mienia, skuteczność monitoringu itp.).

2.      PRAWNY (ocena aktów prawnych mających istotne znaczenie dla środowiska mundurowego),

3.      GOŚĆ BIULETYNU (wywiady z osobami mającymi „coś do powiedzenia” w tematach istotnych dla środowiska mundurowego (przedstawiciele władzy ustawodawczej, wykonawczej, sadowniczej oraz środowisk naukowych i gospodarczych),

4.      OPINIE FEDERACJI (stanowiska Federacji jak również innych organizacji związanych ze środowiskiem mundurowym w każdej sprawie w której podjęto decyzje organizacyjne)

5.      NASZE SPRAWY (przedstawianie zamierzeń Federacji w sferach organizacyjnej, ekonomicznej, relacje z najważniejszych wydarzeń dla środowiska mundurowego),

6.      REKREACJA, SPORT, TURYSTYKA (popularyzacja aktywnego wypoczynku, kalendarium wydarzeń sportowych i turystycznych organizowanych przez organizacje z naszego środowiska, relacje z tych wydarzeń)

7.      OKIEM FACHOWCA (tematy „na czasie”, które kompetentne osoby z naszego środowiska zdiagnozują i przedstawia optymalne rozwiązania)

Z uwagi na szeroki zakres tematów związanych z tematyką służb mundurowych, w perspektywie czasu planujemy uruchomić dodatkowe działy, takie jak:, Bank informacji służb mundurowych, itp. 

W związku z pracami związanymi z tworzeniem periodyku, apel do wszystkich stowarzyszeń członkowskich Federacji o przekazanie propozycji materiałów do opublikowania lub preferowanych działów.

Korespondencję w tej sprawie proszę kierować za pośrednictwem poczty elektronicznej, na adres

e-maila: sekretariatfssm@op.pl., z dopiskiem „periodyk”

 

Komisja ds. Promocji Federacji


 Mundurowy Klub Motorowy Rzeczypospolitej Polskiej i Klub Motocyklowy Knight Riders Poland

zapraszają

 

W 2014 r. MKMRP i KMKRP organizują 24 imprezy samochodowe, motocyklowe, strzeleckie i turystyczno-rekreacyjne. Kalendarz tych imprez znajduje się na stronie internetowej MKM www.mkmrp.org.pl w zakładce „O klubie” w dziale „Plan pracy ZG MKMRP na 2014 rok”. Ponadto sukcesywnie zamieszczane są tam bliższe informacje o poszczególnych imprezach.

W imieniu władz obu Klubów na czele z prezydentami Andrzejem Woźniakiem i Krzysztofem Białkiem zapraszam do udziału w tych imprezach, polecając zwłaszcza:

·        Międzynarodowe Mistrzostwa Strzeleckie Służb Mundurowych UNIFORM MOTOR SHOOTING 2014 – 20-21 czerwca w Bydgoszczy

·        Międzynarodowe Mistrzostwa Motorowe Służb Mundurowych UNIFORM MOTOR RALLY 2014 – 27 września w Toruniu

·        Ogólnopolskie Mistrzostwa w Kręglach UNIFORM BOWLING – 11 października w Żerkowie k. Kalisza.

Janusz Dagow


Przedstawiciele FSSM na spotkaniu w Sejmie

W dniu 1 kwietnia 2014 w Sejmie odbyło się spotkanie posłów Klubu Parlamentarnego SLD z przedstawicielami stowarzyszeń i związków służb mundurowcy zrzeszonych w FSSM. Ze strony SLD w spotkaniu brali udział: Jerzy Wenderlich Wicemarszałek Sejmu – gospodarz spotkania, Jerzy Miller przewodniczący SLD, Krzysztof Gawkowski Sekretarz Generalny SLD, Bogusław Liberadzki – poseł do Euro parlamentu, Stanisława Prządka Przewodnicząca Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka Stanisław Wziątek Wiceprzewodniczący Komisji Obrony Narodowej, Anna Bańkowska Wiceprzewodnicząca Komisji Polityki Społecznej i Rodziny, Artur Ostrowski Wiceprzewodniczący Komisji Spraw Wewnętrznych, Sebastian Wierzbicki Przewodniczący SLD w Warszawie oraz Krystyna Łybacka Wiceprzewodnicząca Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży, która prowadziła spotkanie.

 

CZYTAJ WIĘCEJ 

 


II Kongres Federacji Stowarzyszeń Służb Mundurowych RP

 

W dniu 7 marca bieżącego roku odbył się II Kongres Federacji.

 

 


 

 

 


Kilka zdań od Związku Byłych Funkcjonariuszy Służb Ochrony Państwa.

  

         Niedawno, bo 11 listopada Prezydent Rzeczypospolitej odznaczył z okazji Święta Niepodległości zasłużonych dla kraju obywateli wysokimi odznaczeniami państwowymi. Od kilku lat ta podniosła uroczystość corocznie wywołuje pytanie : czy Prezydent honorując Polki i Polaków Krzyżami Zasługi i Krzyżami Orderów Odrodzenia Polski przypina im odznaczenia państwowe czy „broszki okazjonalne” – nie mające żadnego znaczenia i nie wywołujące żadnych konsekwencji. W niedalekiej przeszłości tak honorowała Polaków Rada Państwa – za ofiarną pracę i służbę Ojczyźnie. Jest jakiś związek między tymi dwoma sytuacjami ?  Weźmy na przykład funkcjonariuszy pionów I i II w strukturze dawnego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, których za operacje wywiadowcze i kontrwywiadowcze Rada Państwa PRL odznaczyła którejś klasy Krzyżem Orderu Odrodzenia Polski, później w lipcu 1990 roku zostali pozytywnie zweryfikowani i podjęli służbę w Zarządzie Wywiadu bądź Zarządzie Kontrwywiadu Urzędu Ochrony Państwa. Przez kolejne lata ich służba państwu polegała na planowaniu i wykonywaniu identycznych operacji, za co, tym razem Prezydent Rzeczypospolitej z okazji  Święta Niepodległości odznaczył ich wyższą klasą Krzyża Orderu Odrodzenia Polski – i co z tego, kiedy Sejm RP w dniu 23 stycznia 2009 roku ustawowo mianował ich ZBRODNIARZAMI, a Trybunał Konstytucyjny w dniu 24 lutego 2010 r. uznał tę ustawę za zgodną z Konstytucja Rzeczypospolitej Polski. W preambule rzeczonej ustawy między innymi czytamy : „stwierdzając, że wobec organizacji i osób broniących niepodległości i demokracji dopuszczano się zbrodni przy jednoczesnym wyjęciu sprawców spod odpowiedzialności i rygorów prawa... „. Wydaje się więc, że zacytowany ustęp preambuły powinien określać podmiotowy zakres ustawy – bo kto dopuścił się zbrodni wobec osób broniących niepodległości ten podlega ustawie. Właśnie to może się tylko wydawać, bo praktyka jest całkowicie inna, mimo, że obiektem działań pionów I i II MSW były OBCE SŁUŻBY SPECJALNE a nie „organizacje i osoby broniące niepodległości”. Dla orzeczenia właściwego sądu czy dana osoba jest zbrodniarzem decydujące jest ustalenie w jakiej jednostce MSW osoba ta pełniła służbę, a nie co robiła w okresie służby. Dlaczego ? W sądach otrzymujemy odpowiedź – bo taka jest praktyka orzekania. Litera prawa nie ma więc tu znaczenia (jest wina jest kara, nie ma winy nie ma kary), bo sądu nie interesuje czy dokonania zawodowe w okresie służby w organach bezpieczeństwa państwa odpowiadają ustawowym znamionom przestępstwa (zbrodni). Ale czy można się dziwić takiej praktyce orzekania, skoro sędzia Sądu Najwyższego w uzasadnieniu uchwały Sądu Najwyższego dwukrotnie używa określenia „organy niebezpieczeństwa państwa” nazywając tak organy bezpieczeństwa państwa z okresu Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, mimo, że nigdy nie było jakiegokolwiek postępowania prawnego, którego rezultat czyniłby cytowane określenie uprawnionym ! Podobno ustawa z dnia 23 stycznia 2009 r. odbiera „nabyte niesłusznie przywileje emerytalne” – czy naprawdę niesłusznie ? Do chwili wejścia w życie tej ustawy prawo do emerytury określała ustawa z dnia 18 lutego 1994 r. (!!!) uchwalona przez Sejm wybrany w wolnych wyborach i po zakończeniu transformacji ustrojowej. Art. 58a ust.2 tej ustawy brzmi: „Funkcjonariusze Urzędu Ochrony Państwa nabywają prawo do świadczeń pieniężnych z zaopatrzenia emerytalnego na warunkach określonych w przepisach obowiązujących w dniu zwolnienia ze służby”. Ustawa z 23 stycznia 2009r. nie uchyliła tego przepisu ani nie ograniczyła podmiotowo jego stosowania. Dlaczego jest inaczej ?

Przedstawiłem tu kilka przykładów „sprawiedliwości społecznej” w „państwie prawa” o czym wrzeszczą co jakiś czas różne grupy posłów, a ostatnio grupa z posłem Patrykiem Jaki, która zgłosiła projekt ustawy zmniejszającej po raz drugi wysokość emerytur byłym funkcjonariuszom organów bezpieczeństwa państwa. Wrzeszcząc nie słyszą i nie widzą, że takie fakty to pogwałcenie podstawowych zasad prawa, praw obywatela wynikających z Konstytucji oraz praw określonych w Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, a także z Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych. Pewne wyjaśnienie sytuacji może płynąć z takiej definicji: prawo to wola klasy panującej usankcjonowana siłą przymusu państwowego. Kiedyś mówiono, że jest to „marksowska” definicja prawa – dziw bierze, że dzisiaj ma tak pełne zastosowanie. Trzeba mieć to na uwadze uczestnicząc w najbliższych wyborach do Sejmu RP i samorządowych, bowiem dzisiaj przedstawionym tu problemem obciążeni są tylko emeryci ze Związku Byłych Funkcjonariuszy Służb Ochrony Państwa oraz Stowarzyszenia Emerytów i Rencistów Policyjnych, a w przyszłości - ? Wszak oceny okresu PRL-u są coraz bardziej zdumiewające (wypada tu przypomnieć stalinowską teorię o zaostrzającej się walce klasowej, którą najlepiej ilustruje czas wprowadzenia w życie ustawy z dnia 23 stycznia 2009r i obecna inicjatywa posła Patryka Jaki – a my coraz starsi , zniedołężniali i z każdym rokiem groźniejsi – dla kogo?).

                                               Prezes Zarządu Głównego ZBFSOP

                                                                           Maciej Niepsuj

 

Dla triumfu zła potrzeba tylko, żeby dobrzy ludzie nic nie robili.” Edmund Burke

W „Poradniku dla emerytów mundurowych” ukazała się informacja z 27.11.2013 r. p.t. „W sprawie skargi konstytucyjnej”. Rozprawa niezwykle istotna dla służb mundurowych miała się odbyć przed Trybunałem Konstytucyjnym w dniu 17.12 br. o godz. 9.00. W wyznaczonym czasie włączyłem komputerowy przekaz z sali rozpraw aby zobaczyć (O DZIWO!!!), że krzesła na widowni zajęte są przez 3 (słownie: trzy!) osoby, w tym dwie mi znane.  Nie było przedstawicieli rozdmuchanych organizacji emeryckich skupionych w Federacji Stowarzyszeń Służb Mundurowych RP, tak rzekomo zatroskanych losem emerytów mundurowych. Nie było przede wszystkim nikogo  ze Stowarzyszenia Emerytów i Rencistów Policyjnych z Panem Henrykiem Borowińskim i pięcioma (sic!!!) wiceprezesami na czele. Nie udzielono Skarżącej żadnego merytorycznego wsparcia, mimo jej słusznych roszczeń. Reprezentant Skarżącej, podobno bardzo utytułowany, udzielał odpowiedzi na pytania Sędziów Trybunału jakby pomylił, którą stronę procesu reprezentuje. Nie wykorzystał przy tym materiału, który Pan Tomasz Gumienny (wymieniony w wyżej wspomnianej informacji) jeszcze w połowie listopada br. przekazał mecenas Joannie Golubie-Szkutnik przygotowującej skargę do TK (choć to nie ona reprezentowała w czasie rozprawy Skarżącą). Materiał ten, w szczególności akty prawne w randze ustaw, podważały stanowisko Marszałka Sejmu oraz Prokuratora Generalnego. Aby przybliżyć problematykę celowo pomijaną przez wymienione organy konstytucyjne informuję, że:
Kompleksowa reforma, ujednolicająca system emerytalno-rentowy, zgodnie z postanowieniami ustawy z 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych nie dotyczyła:
• prokuratorów - art. 6 ust.1 pkt.1,
• żołnierzy zawodowych i funkcjonariuszy innych służb, którzy pełnili służbę przed 1 stycznia 1999 r. - art. 6 ust. 3 w związku z art. 6 ust.1 przywołanej ustawy,
• sędziów, którzy zostali wyłączeni na podstawie ustawy nowelizacyjnej Prawo o ustroju sądów powszechnych oraz niektórych innych ustaw (Dz.U.1997.124.782), który dodał  art. 781 § 1do ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych (na podstawie tego przepisu zaprzestano odprowadzania składek na ubezpieczenie społeczne od wynagrodzenia sędziów). Przedstawiciele Sejmu oraz Prokuratora Generalnego zataili przed Trybunałem Konstytucyjnym, że 3 dni po ogłoszeniu wyroku K 4/99, Sejm na wniosek Rady Ministrów znowelizował art. 6 ust. 3 ustawy o SUS i w ten sposób politycy dokonali swoistego zamachu na Konstytucję RP. Dokonali tego poprzez rozszerzenie zakresu przedmiotowego i podmiotowego wyroku K 4/99 wbrew art. 190 ust. 1 i 2  Konstytucji RP oraz cofnęli prawo wstecz nadając (w dniu 23 grudnia 1999 r.!!!) moc obowiązywania nowelizacji od 1.01.1999 r.
Zainteresowanych odsyłam do wskazanego we wspomnianej informacji blogu www.zdzislaw1942.bloog.pl.
Wobec niezrozumiałej postawy Reprezentanta Skarżącej, Trybunał wydał  wyrok zgodnie z opiniami Sejmu oraz Prokuratora Generalnego, pomijającymi najistotniejsze argumenty korzystne dla Skarżącej, potwierdzające bezprawie wprowadzonych zmian waloryzacyjnych w służbach mundurowych oraz udowadniających zmowę urzędniczą przeciwko emerytom i rencistom mundurowym.
Powyższe przekazuję tym wszystkim byłym żołnierzom zawodowym, byłym milicjantom i policjantom, wszystkim tym „mundurowcom”, którzy:
• skupiają się w takich przybudówkach władzy wykonawczej, jak organizacje zrzeszone w FSSMRP;
• wpłacają składki i 1% podatku ze swoich okradanych przez władze państwowe świadczeń, mając nadzieję na obronę i wsparcie w ochronie praw nabytych, gdy tymczasem te pieniądze przeznacza się na pikniki, strzelanka, zabawy itp.
Przypominam, że we władzach SEiRP jest prezes i 5 wice